Blog Podcast Praca dla piszących

Dostępne treści – jak je tworzyć?

Dostępność to przede wszystkim zadanie dla redaktora strony www. To stały styl pracy nad publikacjami po to, aby były one zrozumiałe dla wszystkich użytkowników internetu. Jak tworzyć dostępne treści codziennie? Co musimy wiedzieć?

na fotografii: Dominik Paszkiewicz w trakcie nagrania podcastu, 2020, fot. Kamila Paradowska

Spis treści

  1. Dostępność: wymóg prawny dla instytucji publicznych
  2. Jak tworzyć dostępne treści – podcast z Dominikiem Paszkiewiczem
  3. Jak tworzyć dostępne treści – transkrypcja rozmowy z Dominikiem Paszkiewiczem
  4. Dostępne treści – najlepsze linki do wiedzy
  5. Publikacje o dostępności w formacie PDF
  6. Dostępność – checklista podstawowych działań na stronach www
  7. Narzędzia do sprawdzania i tworzenia dostępnych treści

Dostępność: wymóg prawny dla instytucji publicznych

23 września 2020 roku to kolejna data, która wyznacza konieczność dostosowania się do zasad dostępności. Tym razem mówimy szczególnie o dostępnych multimediach. Oznacza to, że wszystko, co publikują instytucje publiczne (szkoły, urzędy, uczelnie, instytucje kultury itp.) oraz firmy komercyjne korzystające ze środków unijnych, będą musiały być dostępne.

Jakie są konsekwencje? Każda publikacja musi dawać odbiorcom możliwość alternatywnego dotarcia do przekazu. Jeśli publikujemy film – musi mieć on mieć napisy dla niesłyszących lub być tłumaczony na język migowy. Jeśli publikujemy plik dźwiękowy (np. podcast) musi zawierać on transkrypcję.

Za niedopełnienie obowiązku związanego z dostępnymi multimediami grożą kary. Sprawdzać instytucje będzie Ministerstwo Cyfryzacji. Pierwszy taki przegląd ma się odbyć w roku 2020. Więcej informacji o wymogach prawnych w pytaniach i odpowiedziach znajdziesz na stronie Fundacji Widzialni.

Jak tworzyć dostępne treści – podcast z udziałem Dominika Paszkiewicza

Listen to “Jak tworzyć dostępne treści?” on Spreaker.

Jak tworzyć dostępne treści – transkrypcja rozmowy z Dominikiem Paszkiewiczem

Kamila Paradowska: Dominik Paszkiewicz jest gościem podcastu Dobra Treść. Dominika znam bardzo długo. Kiedy się poznaliśmy Dominik zajmował się stronami internetowymi, budowaniem ich od A do Z. W tej chwili specjalizuje się w User Experience. Powiedz co dokładnie robisz, co dzisiaj robiłeś w swojej pracy?

Dominik Paszkiewicz: Dzisiaj zajmowałem się analizą, która jest podstawą do zaprojektowania profilu i sekcji kontaktowej w jednym z serwisów, które tworzymy. Szeroko pojęte projektowanie to jest moja domena. Szeroko pojęta, bo dużo lat w tej dziedzinie internetowej pracuję, już ponad 20. Najpierw tworzyłem serwisy, a później zająłem się projektowaniem. Z bardzo długim epizodem, o którym pewnie będziemy dzisiaj rozmawiać.

No właśnie, bo temat naszej rozmowy brzmi: jak tworzyć dostępne treści? Dostępność jest tematem, który też towarzyszy Ci bardzo wiele lat. Mamy tutaj z nami, na stole, publikację która ukazała się w roku 2013: “Dostępność serwisów internetowych”.

Już wtedy prawodawstwo polskie wprowadzało pierwsze regulacje dotyczące dostępności stron www. W tej chwili rozmawiamy w roku 2020, we wrześniu i pojawia się jakaś kolejna cezura. 23 września to dzień w którym m.in. od serwisów internetowych publicznych instytucji będzie się wymagało trochę więcej – dostępnych multimediów.

Oczywiście, serwisy jako strony internetowe, muszą być również dostępne. Sama pracowałam w instytucjach publicznych, takich jak uniwersytet czy teatr. To są miejsca, gdzie trudno jest zadbać o dostępność w pierwszym odruchu. Myślisz sobie “O Jezu, to jest coś na co musimy wydać mnóstwo pieniędzy itd.” Tymczasem wcale tak nie jest i o tym dzisiaj chciałabym z tobą porozmawiać.

Wydaje mi się, że wiedza o dostępności też powinna być jak najbardziej szeroka i dostępna dla każdego. No to od czego zacząć?

Wyobraźmy sobie, że pracuję w instytucji publicznej i teraz chciałabym dostosować się do wymogów ustawy. Wpisuję hasło “dostępność” w internet i pojawiają się najczęściej bardzo długie dokumenty, bardzo długie wytyczne. Jakub Dębski, który jest współautorem książki, którą mamy tutaj na biurku na swoim blogu, który bardzo polecam, pisze, że wiele osób zaczyna od audytów dostępności, co też jest błędne. Co więc zrobić?

To jest jakiś rodzaj wyzwania, natomiast ja bym zaczął od postawienia sprawy. Trzeba zacząć od empatii i zrozumienia, dlaczego w ogóle się to robi. Bo z tego zrozumienia przychodzi motywacja. Trzeba sobie zdać sprawę, rozejrzeć się wokół siebie, spojrzeć na przykład na babcię własną, która śmiga na smartfonie a ma 70 lat, bo takie rzeczy są już coraz bardziej pomiędzy nami. Zacząć trzeba od tego, że jesteśmy różni.

Każdy z nas trochę inaczej widzi i postrzega rzeczywistość. Dla przykładu, 10 proc. Polaków inaczej widzi kolory. Jest mnóstwo grup, które potrzebują trochę innego podejścia, a może uwzględnienia ich potrzeb, zarówno w projektowaniu, jak i budowaniu różnych rzeczy w internecie: aplikacji mobilnych, jak i treści. I teraz, jeżeli już to zrozumiemy, można oczywiście na bazie publikacji czy jakichś szkoleń zacząć.

Myślę, że szkolenia świadomościowe na początek są dobre, żeby zrozumieć w czym rzecz. Dlaczego my mamy coś robić? Po co zmieniać przyzwyczajenia wewnątrz naszych organizacji? Dlaczego mamy zmieniać procedury? Oczywiście, z jednej strony jest prawodawstwo, które od 2012 roku staje się coraz bardziej wymagające, coraz bardziej ustrukturyzowane i konkretne. Łącznie z tym, że obecnie instytucjom publicznym grożą kary finansowe za niedopełnienie wymogów dostępności. To jest jedna motywacja.

Żeby zmienić nawyki… wiemy jak jest trudno, w takich nawet codziennych obszarach. A co dopiero gdzie cała instytucja musi się troszkę przestawić, trochę bardziej uwrażliwić?

Może powiedzmy sobie też na początku definicję dostępności. Ja to definiuję w ten sposób, że jest to otworzenie moich publikacji, moich treści na wszystkich użytkowników internetu. Również tych, którzy są niepełnosprawni, którzy mają różne dysfunkcje itd. Otworzenie tak naprawdę dla nas wszystkich. W publikacji, która leży na stole, ale również od Ciebie usłyszałam: “Wiesz Kamila wszyscy jesteśmy trochę niepełnosprawni – czasem czasowo, a czasem na stałe”. Zgadza się?

Dla mnie taka najprostsza definicja dostępności to jest zdanie sobie sprawy z tego, że każdy użytkownik, który może obsłużyć jakieś urządzenia elektroniczne, smartfon tablet czy komputer, czytnik książek elektronicznych powinien mieć możliwość skorzystania z treści. Powinien też mieć możliwość nawigacji w takich urządzeniach i w na takich stronach internetowych.

Co ciekawe, technologia, specyfikacje różnych dokumentacji i wiedza jaką mamy dziś – ona daje takie możliwości. Na przykład, osoby niewidome absolutnie swobodnie mogą korzystać z komputerów i smartfonów. To się może wydawać dziwne, bo jak interfejs dotykowy smartfona może być przyjazny dla osoby która nie widzi? A może być, dlatego, że zarówno telefony z Androidem oraz iOS-em są tak zbudowane, że mają wbudowane czytniki ekranu. Mają też system gestów, które pomagają osobom, które całkowicie nie widzą swobodnie poruszać się w takich urządzeniach. Jeżeli tak, to również treści, które my budujemy, strony internetowe, powinny być przystępne i łatwe do obsługiwania.

Wiedza o tym już de facto zbiera się od 30 lat, od kiedy internet gdzieś tam funkcjonował w naszej przestrzeni i się rozwijał. Zakładała to już pierwsza wersja języka HTML, na bazie którego właściwie każda strona internetowa jest zbudowana. Może niektórzy nie wiedzą, ale nawet książki elektroniczne, e-booki są budowane na bazie HTML-a.

W wielu przypadkach w tym języku od samego początku były zawarte takie specjalne znaczniki, które były dedykowane osobom niewidomym. I tych grup takich jak osoby niewidome, słabo widzące, osoby z niepełnosprawnością ruchu, osoby niesłyszące jest dużo. Dużo? Mam na myśli dużo naprawdę. Niektóre statystyki oficjalne mówią o tym, że w Polsce jest blisko 5 mln osób z niepełnosprawnością. Mówimy o osobach które pracują, żyją, wychowują dzieci, kupują itd. Są to nasi koledzy koleżanki wokół nas.

Wracając do definicji: każdy powinien mieć dostęp do tego, co jest w internecie. Najważniejsze jest to, że można to zrobić przyjmując odpowiednie praktyki, wymagając odpowiedniej jakości budowy stron od wykonawców czy aplikacji. To wszystko jest w naszym zasięgu, tylko musimy się zorganizować, musimy wiedzieć jak ten proces przejść. Teraz on jest wymuszony prawodawstwa w instytucjach publicznych, jak to się dzieje zresztą w kilkudziesięciu krajach na świecie, w niektórych dużo wcześniej. W Australii właściwie od lat osiemdziesiątych mowa o interfejsach komputerowych, że muszą być dostępne.

Dostępny tekst na stronie www

Już wiemy, na ile to jest potrzebne, dla kogo tak naprawdę tworzymy, czyli zarówno dla osób, którym niepełnosprawność towarzyszy ich życiu bardziej, innym mniej. Wiemy też, że dostępność może dawać też moim zdaniem… korzyść biznesową. Myślę więc, że motywacja może być silna. Zacznijmy od działania. Powiedzmy, że mam bloga, już publikuję różne treści, takie jak artykuły, podcasty czy też filmy. Na których elementach muszę się skupić żeby poprawić moją dostępność?

Jeżeli mówimy o takim medium typowo tekstowym właśnie jak blog, gdzie tekst jest sercem tego serwisu to musimy spojrzeć na tekst. Czym jest tekst? Znamy to od szkoły, od dzieciństwa. Tekst ma jakąś treść, ma jakieś literki, zdania, słowa natomiast też ma jakąś strukturę.

Jeśli czytam artykuł w gazecie on ma np. cztery sekcje. Osoba bierze sobie taką gazetę, długi artykuł. Nie ma czasu, przeskakuje sobie. “O, podsumowanie!” Bierze sobie ten nagłówek czy śródtytuł i od razu zapoznaje się z treścią, która ją interesuje.

I ten sam schemat występuje w internecie, czyli np. jak mamy dłuższy artykuł możemy użyć nagłówków. Najczęściej w naszych edytorach stron CMS-ach, czyli takich systemach zarządzania treścią, można dodać nagłówki. Jeżeli podzielimy ten tekst na nagłówki, to skorzysta z tego każdy, bo zapędzonym świecie i w oparciu o szereg badań okazuje się, że ludzie w internecie to tak nie za bardzo czytają. Oni skanują treści, na które napotykają wzrokiem i chwytają to, co dla nich w danym momencie jest przydatne. To nie jest czytanie książki w fotelu bujanym, jak jesteśmy przykryci kocem i pijemy zieloną herbatę. To jest szybka konsumpcja celowa nastawiona na osiągnięcie szybko swoich własnych potrzeb.

Jeżeli my ten tekst ustrukturyzujemy, użyjemy chociażby nagłówków czy wypunktowań, to wówczas ten tekst staje się bardziej przyjazny dla wszystkich. Użycie nagłówków – znów – daje możliwość osobom niewidomym za pomocą czytników ekranu przeskoczenia do właściwej sekcji tekstu. Użycie nagłówków sprawia że ten tekst pozycjonowania się lepiej w wyszukiwarkach. Więc tutaj wspomniane przez Ciebie nawiązanie do biznesu jest takie, że właśnie budowanie treści z uwzględnieniem tej struktury daje możliwość osiągnięcia pewnych celów biznesowych czyli tego, że nasza treść w internecie wybije się wyżej.

Dostępne obrazy na stronie www

Powiem Ci, że w ogóle było tak w moim życiu, z racji znajomości z Tobą, z Marcinem Piątkowskim, który był audytorem dostępności, że miałam okazję dowiedzieć się o dostępności znacznie wcześniej niż dowiedziałem się o SEO. I pomyślałem: “Kurczę, przecież to są dokładnie te same zasady.” Bardzo wiele z nich, takie jak teksty alternatywne do obrazków, takie jak struktura treści.

Jeżeli koncentrujemy się na SEO czyli np. na porządku w strukturze naszej strony całej strony, to w tym momencie i robot Google jest w stanie łatwiej się po niej poruszać i ktoś kto porusza się za pomocą czytnika, czy za pomocą innych narzędzi. Zatem punkt pierwszy – struktura tekstu. To jeszcze dodajmy obrazy. One też są ważne, prawda? Co tutaj możemy zrobić?

Rzeczywiście, często się komunikujemy zdjęciami czy grafikami czy mapami, wykresami w naszych treściach. W tym przypadku istotne jest, żeby zasilić czy wzbogacić taki materiał opisem alternatywnym. W świecie języka HTML to się nazywa alt, alternative text i ten tekst powinien opisać jaką funkcję czy jaką treść przedstawia taka grafika. I znów, korzyści mamy wielokierunkowe wielowymiarowe, bo osoba niewidoma nie widzi tego obrazka, a może ten obrazek usłyszeć, usłyszeć opis alternatywny.

Wyszukiwarka zaindeksuje ten nasz obrazek właściwie. W czasach tak zwanej sztucznej inteligencji i tego, że często Google potrafi czytać z grafiki może się to wydawać zbędne. Natomiast tak naprawdę to, jaki my mamy cel na opublikowany obrazek, jak my postrzegamy jego funkcje w tekście, powinniśmy włożyć do takiego opisu alternatywnego. I tutaj znów, większość narzędzi to pozwala. Co więcej, nawet w Wordzie, tworząc dokument, możemy taki opis alternatywny umieścić do grafiki, którą wklejamy do tekstu. Każde narzędzie nowoczesne taką możliwość ma.

Kolory i kontrasty na dostępnej stronie

Tutaj się kłania też tworzenie dostępnych dokumentów, bo je też możemy tworzyć w sposób dostępny. Struktura tekstu, opisy alternatywne. A co z kolorami i kontrastami? Często te tak zwane strony dostępne posiadają takie ustawienia na górze strony – możemy zwiększać wielkość tekstu. Czy to jest konieczne? Gdybyśmy zamawiali taki serwis czy koniecznie musimy mieć taką ikonkę?

To jest jeden z najbardziej popularnych mitów dostępności, z jakimi się spotykam pracując z klientami czy warsztatując. Wydaje się jakby takie literki do powiększania tekstu, albo to takie oczko do przełączania na taką ciemną wersję robiły robotę w dostępności. Tak zupełnie nie jest. Te dodatki do stron szkodliwe w żaden sposób nie są, natomiast nie zastępują nam pracy u podstaw.

Widziałam ostatnio stronę instytucji publicznej, która takie elementy ma. Tymczasem, wiesz, wszystko pozostałe leży – obrazki z tekstami, brak struktury. Pozornie wydaje się, że ok, programista nam coś tam zrobi, a my już dalej nie musimy na to pracować.

Zgadza się, więc te wspomniane dodatki do stron nie zastępują tego o czym powiedziałaś. Np. kontrast tekstu do tła. Co to znaczy? Znaczy to, że dwa kolory mają różne poziomy jasności przez co tekst na przykład na jakimś jest bardziej lub mniej czytelny. Żeby sobie wyobrazić, co to znaczy kontrast tekstu do tła, to przypomnijcie sobie drodzy słuchacze jak próbowaliście wypłacić pieniądze w bankomacie w słoneczny dzień. Wówczas na monitorze bankomatu trochę nie za bardzo widać np. mamy jasno niebieskie tło i białe teksty na tym.

Próbujecie popatrzeć z jakiegoś kąta, zbliżać się do ekranu, żeby wyczytać w ogóle co tam jest napisane. To jest taka symulacja tego, o co z tym chodzi. Jeżeli chodzi o kwestie kontrastu to ona się wiąże też z innym mitem, że dostępny serwis to musi być taki czarny albo taki biały i żeby były na nim czarne teksty albo białe na czarnym albo żółte na czarnym. To jest w ogóle nieprawda, ponieważ jest mnóstwo świetnych przykładów dostępnych serwisów, które otrzymują nagrody za design, mają świetne notowania, są super nowoczesne. Nie ma żadnego, żadnego konfliktu między dostępnością a smacznym designem i marketingiem. Te rzeczy można połączyć.

Tak, teraz się pojawiły na przykład takie szablony dostępnych stron. Mam wrażenie, że są to takie trochę brzydactwa internetowe. Nie chcę tutaj wskazywać, ale czasami gdzieś tam się natykam i mam wrażenie, że to strony z designem sprzed dziesięciu lat. Niezbyt atrakcyjne, z jakimś kalendarzem na stronie powitalnej. Są tam takie elementy, które dzisiaj już są passé jeżeli chodzi o projektowanie: jakieś podstawowe kolory, obrazki itd. Ten mit rozwiewamy.

Tak, rozwiewamy. I musimy sobie zdać sprawę z jednej rzeczy: w dostępności najczęściej nie chodzi o to, żeby budować specjalnie coś pod osoby niewidome, słabo widzące, z niepełnosprawnością motoryczną, pod osoby starsze, niesłyszące. To w ogóle nie jest taki kierunek. Najczęściej buduje się jedno rozwiązanie, które powinno dla wszystkich być OK.

Jak sobie jeszcze uświadomiłem to, że bardzo dużo treści konsumujemy na przykład na smartfonach… Często robimy to w jakimś parku, mocno oświetlonym pokoju czy gdzieś w autobusie, w sytuacji gdzie na ekran spada nam dużo światła. Te dobrze skontrastowane treści pomogą tak naprawdę osobom zarówno słabowidzącym, jak i osobom dobrze widzącym, albo nawet świetnie widzącym, gdy będą próbowali coś na plaży załatwić odczytać jakąś treść.

Kontrast i wiele innych aspektów dostępności stanowi uniwersalne, pozytywne zasady, które działają na większość użytkowników. Jak sobie z tego zdaje sprawę to tak naprawdę myślę, że powinniśmy zyskać większą motywację, że nasi odbiorcy wszyscy lub prawie wszyscy będą korzystali z tego, co robimy z myślą o dostępności.

Dostępne multiumedia

Chciałabym porozmawiać jeszcze o dostępnych mediach. Bo to jest też temat września 2020, dostępne media. Jak możemy dostosować nasze filmy? Czy jeżeli publikujemy podcast, to co ja mogę zrobić? Jak myśleć alternatywnie, bo to chyba o alternatywę chodzi w tym przypadku?

Chodzi o alternatywę która, znów, na pierwszy rzut oka wydaje się być dedykowana właśnie grupom ze specjalnymi potrzebami. Przykładem są napisy dla osób niesłyszących. Możemy je przypiąć do naszego filmu, który publikujemy na ludzi na dowolnej platformie. Te napisy dla osób niesłyszących w sumie w dużym stopniu nie różnią się od napisów, które włączamy pod serialami, jeśli korzystacie z jakichś platform streamingowych.

Przykład z publikacji “Dostępne multimedia” Moniki Szczygielskiej.

Można przełączyć czasem się na napisy angielskie dla niesłyszących. Co one zawierają? One zawierają np. informacje dodatkowe, o tym co jest zawarte w dźwięku. Np. jest wypowiedź osoby, która gdzieś jest poza kadrem. Osoba słysząca wie kto się wypowiada, bo rozpoznaje po głosie. Osoba niesłysząca tego już nie będzie wiedziała więc w nawiasie piszemy że np. “Bożena teraz się wypowiada”. Są to niewielkie dodatki.

Kanoniczny przykład to transmisja z jakiegoś wydarzenia państwowego, na której stoją jacyś ludzie pod jakimś pomnikiem. I wszyscy stoją. Film trwa dwie minuty na przykład i okazuje się, że polski hymn narodowy jest właśnie śpiewany czy się go odgrywa. Wówczas wystarczy jedna informacja w formie napisu pod filmem, że jest właśnie teraz hymn Polski.

Wszelka muzyka, dźwięki dodatkowe, dźwięk chrobotania…

Tak, strzały, wybuchy…

Wszystko musi być opisane, co tam tak naprawdę się dzieje. To jest bardzo, bardzo fajne. Oczywiście, ja zawsze zwracam uwagę, żeby nie tworzyć tych napisów piętrowych. Niektórzy tworzą na trzy piętra. Maksymalnie powinny to być dwie linijki na kadr. To mniej więcej daje taki naturalny rytm. A jeżeli chodzi o podcasty?

Z czym tu się mierzymy? Mamy zapis w formie pliku dźwiękowego MP3 czy podobnego, który jest opublikowany, w jakimś odtwarzaczu. Tutaj mówimy o transkrypcji. To jest takie trudne słowo, a po prostu w formie tekstu powinniśmy zapisać całą treść.

Co zyskujemy? Zyskujemy to, że osoba niesłyszące będą mogły zapoznać się z tym materiałem. Co zyskujemy jeszcze? To jest, że tak powiem, sedno programu. Zyskujemy to, że nasz podcast, który opublikowaliśmy na naszej stronie pozycjonuje się w wyszukiwarkach dzięki tym treściom.

To jest ogromna korzyść, ponieważ podcasty często są dosyć długie. Jest tam sporo tekstu, który zawiera dużo ciekawych informacji, które mogą być pożywką dla wyszukiwarek. Jeżeli umieścimy na stronie tylko plik audio – to nie to samo, umówmy się. Są teraz algorytmy, które potrafią wyczytać, rozpoznać dźwięk, ale to się nie dzieje w takiej powszechnej rzeczywistości. Do tego są specjalne programy.

To, co my musimy zrobić to spisać taką transkrypcja i to naprawdę daje ogromne korzyści, zarówno dla pewnych grup docelowych, jak i dla wszystkich. Mnie się zdarzyło, jako osobie słyszącej i widzącej (chociaż noszę okulary i często mierzę się z kontrastami) to, że zamiast słuchać podcastu po prostu sobie szybko przeszedłem do sekcji transkrypcji i znalazłem coś, co mnie w danym momencie interesowało.

Ja też bardzo lubię czytać podcasty.

To jest ciekawe – inny sposób podania tej samej treści i odnosimy z tego korzyści. Użytkownicy przede wszystkim.

Praca programistyczna nad dostępnością

Powiedzieliśmy rzeczach bardzo prostych, które nie wymagają szkoleń za 1500 złotych. Myślę, że możemy jeszcze uwrażliwić naszych słuchaczy na to, żeby współpracować dobrze np. z deweloperami, programistami. Jak możemy ich sprawdzić?

Oprócz tego, że ja mogę tworzyć te dostępne treści, pracować nad tekstem, obrazem, robić transkrypcję, to każdy serwis jest jeszcze jakoś wykonany “od bebechów”. Jak do tego podejść?

Z mojego doświadczenia wynika, że na tę chwilę jest większy problem ze świadomością i wiedzą wśród redaktorów serwisów, niż wśród wykonawców. Jeśli chodzi o wykonawców, firmy, które dowożą jakieś serwisy… Jeżeli instytucja, firma, zadba o to, żeby w umowie było jasno zapisane, że wymagana jest zgodność serwisu z WCAG 2.1, czyli z taką specyfikacją, która zawiera mnóstwo wskazówek jak zrobić technologicznie taki serwis dostępny.

Jeżeli firma jest rzetelna i zrealizuje to zadanie, niech będzie, na 80 proc. to będzie ok. Serwis jest dostępny, jest przyjazny dla osób, które nawigują np. czytnikiem ekranu, osób niewidomych czy osób z niepełnosprawnością ruchu, które używają samej klawiatury. Natomiast później trochę trudniej jeżeli chodzi o dostępność redakcyjną.

Są dwa aspekty, które się wspierają. Konstrukcja techniczna serwisu musi spełniać pewne wymogi techniczne. One są trochę hermetyczne dla osób, które nie zajmują się wytwarzaniem tworzeniem, budowaniem serwisów. Możemy im to zostawić, możemy im o tym przypominać, możemy im w tym pomagać. A potem jest ta druga warstwa – redagowanie treści. Oba te kierunki się wspierają.

Trzeba pamiętać, że serwis który budujemy np. nowy serwis dla teatru czy uniwersytetu on będzie zrealizowany raz. Tutaj zamawiający muszą dopilnować, żeby on był zgodny zarówno ze specyfikacją, z rozporządzeniami itd. I załóżmy, że jest wówczas ta taka praca u podstaw, czy praca, która się nie kończy, jest już na zawsze.

Zmiana pewnych przyzwyczajeń, nauczenie się nowych rzeczy. Mam taki przykład z jednej z instytucji naszych rządowych, krajowych, gdzie taki zwykły zespół redakcyjny, ludzie od internetu, w marketingu, oni się nauczyli robić napisy dla niesłyszących. Nauczyli się w jeden dzień i robili już później wszystkie wystąpienia urzędników. Czasem to wszystko jest w zasięgu naszych kompetencji, w zasięgu jakby tego przestawienia się. Warto pamiętać o tej warstwie liderskiej, czyli ktoś musi jednak rzucić światło. Coś się musi zacząć dziać.

Prosty język a dostępność

Jeżeli mówisz o instytucjach to ja miałam ostatnio takie doświadczenie z instytucją, która powinna świecić przykładem, czyli Ministerstwo Cyfryzacji. O ile chodzi o stronę internetową to wszystko jest dopilnowane.

Dostałem jednak maila, ponieważ zakładałem profil zaufany i wyobraź sobie, że cały mail był napisany taką ścianą tekstu i kursywą. Miałam problem, żeby się doczytać.

Niedostępna treść maila

Teksty zapisane kursywą, jeżeli mówimy o dostępności, są nieczytelne dla osób z dysleksją. Poza tym oczywiście standard prostego języka, o którym dość często mówię w moich mediach, czyli np. zasada: pisz krótkie zdania, do dwudziestu słów. Standard prostego języka też bardzo poprawia dostępność. Trzeba zadbać o różne aspekty, bo wysłany mail może być też niedostępny.

Absolutnie. Kiedy mierzymy się ze ścianą tekstu jest wtedy trudniej, także osobom z dysleksją. To, o czym wspomniałaś – kwestia czytelności i zrozumiałości treści. Ona też nie wymaga specjalnych i skomplikowanych szkoleń.

Musimy spojrzeć, cofnąć się o krok i zobaczyć czy my podajemy te treści na naszych stronach w sposób sformowany tak, że one wspierają czytelność. Czy tworzymy nagłówki, czy tego nie robimy? Dzielimy na akapity? No i wreszcie co jest bardzo bardzo ważne: standard prostego języka czy prostej polszczyzny.

Warto eksplorować, warto spojrzeć na teksty, które piszemy. Czy nie wkładamy w nie za dużo terminologii która tak naprawdę zaciemnia obraz i zaciemnia to, co chcemy przekazać. Dosłownie kilka dni temu robiłem szkolenia dla Polskiej Akademii Nauk ze zrozumiałości. To było ciekawe wyzwanie, bo mierzymy się z bardzo wysokim standardem, jeżeli chodzi o merytoryczne treści.

Jak to zrobić, żeby te teksty były zrozumiałe? No i udało się. Będą szukać w ramach tej organizacji takiego sposobu komunikacji, który będzie najlepszy. Myślę, że każdy gdzieś na swoim polu mógłby na to spojrzeć. Jest takie świetne badanie: jeżeli coś napiszecie, możecie dać komuś do przeczytania, kto nie jest z tej dziedziny, z której jesteście. Zapytajcie, co rozumie, jak rozumie. To jest taki test, który można sobie łatwo i szybko przeprowadzić.

Linki na dostępnych stronach

To jest świetne! Są też różnego rodzaju narzędzia, jak Jasnopis, on nam dużo podpowiada. I jeszcze jedna rzecz na mojej liście rzeczy do zrobienia na stronach internetowych. Strony internetowe, ich sens polega na łączeniu się z innymi. Sieć to sieć połączeń i myślę że jedną z ważnych rzeczy jest też umiejętność dobrego opisywania linków. Mógłbyś podpowiedzieć nam jak to dobrze robić?

Jasne. Taki przykład kanoniczny. Często na stronie mamy właśnie ściany tekstu, dużo tekstu. Gdzieś w trakcie jest link do raportu. Link się nazywa “raport”, widzicie np. niebieskie podkreślone słowo “raport”. Ale jaki raport, zadajecie sobie pytanie. Gdzieś tam w kontekście oczywiście jest napisane, że to jest raport roczny za 2019 rok z działalności XYZ. Ale gdyby ten link miał właśnie zawarte w swojej treści, że to jest właśnie ten raport tej organizacji za 2019 rok.

Taki typ raportu wówczas, ten link, o wiele łatwiej wzrokowo wychwycić. To jest dla nas taki element aktywny, który my znajdziemy szybko, bo jest podkreślony link, wyraźnie odróżniający się od całej reszty tekstu. Jeżeli chodzi o dostępność osoba niewidoma również zrozumie, co się kryje pod tym linkiem, jaki to jest raport, a nie jakaś enigma.

Może być jeszcze gorzej! Mój artykuł znajdziesz pod tym linkiem http:// i dalej krzaki.

Dokładnie.

Czy coś jeszcze możemy dodać? Zebraliśmy informacje. Wiele z tych zagadnień pojawiało się często w moich mediach. Wtedy, kiedy mówiłam o czytelności treści czy docierania do odbiorców, SEO.

Dostępność nie jest więc jakąś taką górą do zdobycia, dla wielu z nas pewne elementy dostępności są już wiedzą, z którą się wcześniej pewnie spotkaliśmy. Jak teraz można sobie to dalej rozwijać? Jakie miejsca śledzić, żeby tę wiedzę o dostępności ukierunkować ugruntować? Czy znasz takie miejsce, osoby, które ciekawie o tym mówią?

Jest kilka takich zasobów m.in. wspomniany przez Ciebie blog Kuby Dębskiego. To jest ciekawe miejsce.

Jest na Facebooku taka grupa Dostępność, do której zachęcam dołączyć. Założyłem ją chyba 11 lat temu i w sumie nawet nie jestem aktywnym administratorem, ale widzę że tam się pięknie dzieje. Są różne ciekawe dyskusje. Jest to takie świetne forum pytań i odpowiedzi. Jeżeli czegoś nie wiemy to nie musimy się bać, że to jakiś podstawowy poziom, czy pytanie już było. Nikt nie krzyczy, wszyscy pomagają sobie wzajemnie.

Jest jeszcze blog Jacka Zadrożnego, który jest niewidomy. Może nie jest specjalnie istotne, bo Jacek jest m.in. jednym z pracowników departamentu do spraw dostępności Ministerstwa Cyfryzacji i jedną z osób, która dużo ważnych rzeczy zrobiła w ramach dostępności.

Takich zasobów jest mnóstwo, publikacji w sieci na temat dostępności. Myślę, że dziesięć lat temu można było stwierdzić: ale skąd się nauczyć? Skąd się dowiedzieć?

Na YouTubie jest sporo rejestracji z konferencji np. Forum Dostępnej Cyberprzestrzeni robiło konferencje, są rejestracje, jest sporo tych materiałów. Wydaje mi się, że prawdą jest to, co powiedziałaś.

Dostępność bardzo przenika się z innymi dziedzinami i ona współdzieli wszystkie dobre praktyki. One są mega racjonalne, to znaczy tak naprawdę żeby tekst był bardziej czytelny to trzeba ułożyć jego strukturę, poukładać. Żeby tekst był bardziej przyjazny, to warto żeby był bardziej zrozumiały itd. To się łączy zarówno z taką dziedziną jaką jest webwriting, SEO. Wszystko się bardzo ze sobą łączy.

Doświadczenie użytkownika (UX) też.

Dokładnie! Od czego zacząć zacząć? Od tego, żeby zrobić sobie listę chociażby tego, o czym dziś mówiliśmy w podcaście. Lista takich kilku idei jak prostszy język jak struktura tekstu, jak opisy alternatywne… I trzeba zacząć to robić. Nie ma innego sposobu. Tak naprawdę zacząć to robić, od dziś, od jutra, nie przejmować się czy to już jest dobrze. Najważniejsze jest zacząć, tak jak zacząć biegać. Jak już zaczniemy zacznie myśleć o użytkownikach, to już będzie się działo.

Możemy zacząć myśleć o użytkownikach, ale też o sobie również jako o odbiorcach i twórcach treści. Dziękuję ci bardzo, bo to było bardzo dobre podsumowanie tego spotkania.

Dziękuję Ci za kilka słów o empatii – to jest bardzo ważne, właśnie w tworzeniu treści internetowych. Takie wczucie się w swojego odbiorcę. Myślę, że ta idea powinna nam przede wszystkim towarzyszyć. Nie tylko strach przed karą…. Chociaż… Kto przyjdzie karać?

Chyba Najwyższa Izba Kontroli, nie pamiętam. [dokładnie: Ministerstwo Cyfryzacji, przyp. red]. Tak, rzeczywiście te kary są możliwe. Uważam, że prawodawstwo nie powinno być dla nas w tym przypadku motywacją. Powinniśmy sobie tę motywację wcielić i zrozumieć, dlaczego to robić. Zrozumieć też, jak wiele korzyści możemy osiągnąć po prostu robiąc naszą pracę internetową trochę lepiej.

Tego nam wszystkim życzę. Bardzo dziękuję. Dominik Paszkiewicz był gościem podcastu Dobra Treść.

Dziękuję pięknie.

Dostępne treści: najlepsze linki do wiedzy

Dostepnestrony.pl – serwis stworzony przez Dominika Paszkiewicza i Jakuba Dębskiego w 2012 roku (ciągle aktualne i świetnie przedstawione informacje!)

25 zaleceń dla redaktorów stron internetowych – artykuł Jakuba Dębskiego

Podstawowe wymagania dostępności plików dźwiękowych i filmowych – artykuł Mateusza Ciborowskiego

Blog Kuby Dębskiego – kubadebski.pl

Dostępność: grupa na Facebooku

Ustawa o dostępności cyfrowej w pytaniach i odpowiedziach – Fundacja Widzialni

Blog Jacka Zadrożnego

Publikacje o dostępności w formacie PDF

Mapa dostępności – proces tworzenia dostępnego serwisu www [PDF]

Monika Szczygielska – dostępne multimedia [PDF]

Dostępność – checklista podstawowych działań na stronach www

  1. Witryna ma czytelną i przejrzystą strukturę.
  2. Stronę da się z łatwością przejść używając wyłącznie klawiatury.
  3. Istnieje odpowiedni kontrast między tekstem a tłem. 
  4. Treść strony i pojedynczego artykułu można łatwo skanować wzrokiem. 
  5. Artykuły zawierają opisowe nagłówki, które wskazują, co jest zapisane w akapicie.
  6. Akapity są krótkie (ok. 3-4 zdań). 
  7. Na stronie nie ma pozostałości po szablonie pisanym w języku angielskim (np. przyciski “read more”, kategorie “uncategorized”, przełączenia nawigacyjne “next”, etc.)
  8. Treść jest napisana prostym językiem, który jest łatwy do zrozumienia.
  9. Trudne, branżowe terminy są wyjaśnione. 
  10. Dane kontaktowe i informacje o firmie są wyraźnie widoczne.
  11. Obrazki posiadają opisy alternatywne.
  12. Treść może być zrozumiała dla czytelnika bez konieczności widzenia obrazów na stronie.
  13. Obrazki np. w formie plakatów, posiadające istotne napisy (terminy, miejsce prezentacji) występują też w formie tekstowej.
  14. Witryna działa na wszystkich przeglądarkach.
  15. Strona jest responsywna, czyli dopasowuje się do wielkości urządzeń.
  16. Linki są właściwie opisane, a nie występują w formie adresu URL lub jednego słowa, które niczego nie wyjaśnia.
  17. Filmy mają napisy dla niesłyszących lub tłumaczenia na język migowy.
  18. Podcasty występują także w formie tekstowej (transkrypcje).

Narzędzia do sprawdzania i tworzenia dostępnych treści

Badanie czytelności i jasności przekazu (prosty język)

Jasnopis – aplikacja do badania prostej polszczyzny

Logios – aplikacja do badania prostej polszczyzny i przekazu

Badanie kontrastu

Czy kontrast kolorów jest właściwy?  Aplikacja do badania kolorów na naszej stronie www. 

Jaki kolor będzie najlepszy? Generator najlepszego kontrastowego koloru. 

Badanie całej strony pod kątem dostępności

WAVE Web Accessibility Evaluation Tool – skanowanie strony pod kątem dostępności

Biblioteka narzędzi i artykułów na temat dostępności w języku angielskim.

A growing list of accessibility tools and resources

Dobre treści?
Pobierz e-book
i subskrybuj newsletter.

    Pamiętaj, że w każdej chwili możesz się wypisać.