Blog Kamili Paradowskiej o projektowaniu treści i kreatywnym pisaniu. Usługi: tworzenie treści (copywriting, UX writing, projektowanie komunikacji dla firm, audyty stron, produkcja audio i wideo). Szkolenia dla zespołów kreatywnych, kursy online.
Projektowanie treści dla zdrowia różni się od UX writingu w innych dziedzinach przede wszystkim odpowiedzialnością. Każda informacja powinna być precyzyjna i zrozumiała, bo od niej może zależeć zdrowie, a nawet życie użytkownika – mówi Martyna Piotrowska, copywriterka medyczna. Rozmawiamy o pojęciu healthcare UX Writing, która jest jedną z wyjątkowych specjalizacji w UX Writingu i odnosi się do świata medycznego.
Kamila Paradowska: Jak zdefiniowałabyś UX Writing w branży medycznej? Czym różni się od UX Writingu w innych dziedzinach?
Martyna Piotrowska: Branża medyczna jest prawnie regulowana, ponieważ zdrowie to bardzo wrażliwy obszar naszego funkcjonowania. UX Writing w branży medycznej oznacza tworzenie tekstów, które ułatwiają użytkownikom korzystanie z aplikacji czy portali zdrowotnych. Narzędzia UX Writingu, takie jak prosty język, czy wymogi dotyczące dostępności, inkluzywności, bezpieczeństwa danych mają tutaj wyjątkowo duże znaczenie.
Projektowanie treści dla zdrowia różni się od UX Writingu w innych dziedzinach przede wszystkim odpowiedzialnością. W kontekście zdrowia, każda informacja powinna być precyzyjna i zrozumiała, bo od niej może zależeć zdrowie, a nawet życie użytkownika! Teksty i microcopy muszą być jasne dla osób o różnym poziomie wiedzy medycznej, z jednoczesnym zachowaniem profesjonalizmu i rzetelności.
Ważną kwestią jest bezpieczeństwo danych i komunikowanie tego, w jaki sposób aplikacja dba o dane użytkowników. Według różnych badań strach przed wyciekiem lub niewłaściwym użytkowaniem danych medycznych jest jednym z kluczowych czynników zniechęcających do korzystania z aplikacji zdrowotnych.
Szacuje się, że około 60-70% użytkowników ma obawy związane z prywatnością danych w aplikacjach zdrowotnych i te obawy trzeba odpowiednio adresować, zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się długie formularze. Często potrzebne, by dostosować np. program treningów czy dietę.
Czy są jakieś wzorce i regulacje, które szczególnie wpływają na teksty tego typu?
Tak, w medycznym UX Writingu obowiązują regulacje, które chronią pacjentów. Jednym z kluczowych dokumentów jest HIPAA (Health Insurance Portability and Accountability Act) w USA, który reguluje ochronę danych osobowych pacjentów. W Europie mamy RODO (GDPR), który również ma ogromny wpływ na sposób formułowania treści, zwłaszcza w kontekście prywatności danych.
Jeśli chodzi o wytyczne dostosowania aplikacji do osób z różnymi niepełnosprawnościami, mamy WCAG (Web Content Accessibility Guidelines). Niedługo, w związku z nowymi regulacjami, będzie to obowiązek dla wszystkich.
W projektowaniu treści dla zdrowia przestrzeganie tych wytycznych nabiera dodatkowego wymiaru, bo jeśli projektujemy produkty cyfrowe z myślą osobach, które na coś chorują, z większym prawdopodobieństwem mamy grupę odbiorców z przejściową lub trwałą niepełnosprawnością.
Poza tym jest jeszcze cała masa przepisów regulujących reklamę usług i produktów medycznych. Oddzielne regulacje dotyczą suplementów diety, leków, wyrobów medycznych, podmiotów prowadzących działalność leczniczą itd.
Projektując treści do interfejsu, w którym pojawiają się treści sprzedażowe, trzeba być bardzo ostrożnym. Na przykład w przypadku suplementu diety nie możesz na przycisku napisać „Zamów większą dawkę”, bo suplement to żywność i zgodnie z prawem powinno się zamiast słowa dawka, używać określenia porcja.
Gdzie w dzisiejszym świecie komunikatów widzisz najwięcej błędów? Od czego Twoim zdaniem, warto zacząć taką „reformę pisania”?
Najwięcej błędów dostrzegam w nadmiernie skomplikowanym języku, który sprawia, że użytkownicy czują się zagubieni lub niedoinformowani. Wyobraź sobie, że w Polsce trzy na dziesięć osób nie rozumie informacji medycznych. A czy ktoś, kto nie rozumie, jest w stanie zaufać lekarzowi i poddać się terapii? Być może są takie osoby, ale wydaje mi się, że jest też spory odsetek, który nie rozumie i odmówi przyjmowania leków, których potrzebuje lub idzie po łatwe i bardzo sprawnie wyłożone pomysły od wszelkiej maści szarlatanów.
W branży medycznej największe szkody wyrządza żargon, który może być zwyczajnie trudny do zrozumienia dla przeciętnej osoby. Reforma pisania powinna zacząć się od edukacji i uwrażliwienia piszących na potrzeby odbiorców. To nie tylko kwestia prostoty języka, ale i wsłuchania się w potrzeby użytkowników.
Pacjenci onkologiczni są zmęczeni wojenną narracją, dlatego ja w swoich treściach nie używam „walki z rakiem”. Przewodnik stylu AMA, który jest swego rodzaju biblią dla profesjonalnych pisarzy medycznych, ma świeżo zaktualizowany rozdział o wykorzystaniu inkluzywnego języka w medycynie. Polecam sięgnąć po tę wiedzę, jeśli kogoś interesuje projektowanie treści medycznych.
Rzeczą, która mnie najbardziej wkurza w produktach cyfrowych, szczególnie tych związanych ze zdrowiem, jest clickshaming, czyli próba wymuszenia zakupu poprzez zawstydzanie pacjenta lub klienta. Takie praktyki to moim zdaniem dark pattern.
Które medyczne portale lub aplikacje uznajesz za wzór? Mogą być polskie i zagraniczne.
Jednym z wzorcowych przykładów na rynku globalnym są portale Mayo Clinic i National Cancer Institute. Główne cechy tych serwisów to niezwykle zrozumiałe materiały dla pacjentów. W Polsce na uwagę zasługuje Medonet, który również stara się upraszczać skomplikowane tematy, a przy tym dba o rzetelność informacji.
W kontekście aplikacji Docplanner (w wersji polskiej ZnanyLekarz) jest świetnym przykładem, jak dobrze zaprojektowane teksty mogą wspierać użytkowników w procesie wyszukiwania i umawiania się na wizyty.
Kiedyś miałam aplikację – tracker nastroju. Nie pamiętam, jak się nazywała, ale korzystałam z niej przez długi czas. Była prosta, intuicyjna, nienachalna. Przypominała o sobie zaledwie raz dziennie. Była bliska mojego ideału 🙂
Tutaj od razu przypomina mi się inna aplikacja, dla kobiet z cukrzycą ciążową. Produkt powstał jako efekt projektu naukowego i miał ogromną wartość, więc korzystałam z tej apki, mimo że UX i UI wołały o pomstę do nieba. Warto jednak znaleźć w projekcie fundusze na zatrudnienie projektantów, by produkty cyfrowe z potencjałem miały szansę przetrwać dłużej niż na czas rozliczenia grantu.
Trochę poza UX writingiem – jak oceniasz sposób komunikowania się branży medycznej z pacjentami i pacjentkami? Dla mnie szokiem było, kiedy w szpitalu, gdzie rodziłam, mówiono do mnie w liczbie mnogiej lub w trzeciej osobie. Czy to nadal funkcjonuje?
Niestety, komunikacja w placówkach medycznych często pozostawia wiele do życzenia. Jest to pozostałość po dawnym modelu relacji lekarz-pacjent, gdzie dystans i formalność były normą.
Najlepszą odpowiedź dała mi na to moja certyfikowana doradczyni laktacyjna: „Każdy jest odpowiedzialny za swoją ścieżkę rozwoju”. Uważam, że nie można uogólniać. Są osoby, które nie poszerzają swojej wiedzy na temat komunikacji z pacjentem, ale na szczęście jest coraz więcej takich, które rozumieją istotę opieki skoncentrowanej na pacjencie.
I to współczesne podejście stawia na partnerską relację z pacjentem, gdzie kluczowa jest empatia i zrozumienie. Widzę postępy w tej dziedzinie, zwłaszcza w prywatnych placówkach, ale wiele jest jeszcze do zrobienia.
Jakie jest Twoje zawodowe marzenie? Czy jest aplikacja lub strona, dla której chciałabyś stworzyć język?
Moim zawodowym marzeniem jest praca w większym zespole UX writerskim, gdzie mogłabym współpracować z osobami o różnych doświadczeniach i backgroundzie, od których mogłabym się uczyć i rozwijać swoje umiejętności. Taka praca w zróżnicowanym zespole pozwoliłaby mi zdobyć nowe perspektywy i lepiej zrozumieć różne podejścia do UX Writingu, zwłaszcza w kontekście medycznym.
Moim zawodowym marzeniem jest także stworzenie polskiej wersji aplikacji znanej na całym świecie. Iris.ai może nie jest stricte aplikacją medyczną, ale ma służyć naukowcom m. in. do wyszukiwania badań i myślę, że mogłabym w tym się odnaleźć. Testowałam też aplikację dedykowana pisarzom medycznym Graffi.ai i sama zgłosiłam im pewien błąd, do którego brakowało odpowiednich komunikatów. Twórca tej aplikacji zaproponował mi nawet, że zwiększy mój limit darmowych tekstów, bym mogła zrobić więcej testów :), więc może mogłabym jako ludzki trener współtworzyć narzędzie do pisania treści medycznych?
Marzy mi się również współpraca przy tworzeniu narzędzi takich jak nasze polskie Helfio czy Hashiona.
Martyna Piotrowska freelancerka, copywriterka medyczna i biotechnolog. Pracowała jako mikrobiolog, digital copywriter, science communicator i dziennikarka dla magazynów i firm takich jak Focus, INNPoland, wiodących serwisów biotechnologicznych oraz startupów z branży digital health.
Więcej o pisaniu w branży medycznej możesz znaleźć na stronie Martyny, która prowadzi również bloga: martynapiotrowska.pl
Martynę Piotrowską poznałam bliżej na moim kursie projektowania treści, w którym wzięła udział. Było to świetne spotkanie, bo Martyna ma ogromną wiedzę ze swojej dziedziny i jest szalenie kreatywna!
Jeśli chcesz poznać bliżej UX Writing i zaprosić to pojęcie także do Twojej branży, zapraszam na bezpłatny webinar, 15 września 2024 na moim kanale na YouTube. Zapisz się teraz →
Tworzę treści do produktów cyfrowych i uczę pisania użytkowego. Jestem autorką kursów online, wśród których bestsellerem jest kurs projektowania treści (UX writingu). Wśród moich klientów są: NFZ, Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce, Fundacja Języka Polskiego, PZU, Orlen, Medicover, Signius, Bonami.pl, Volkswagen i Beso Lux.
Projektowanie treści dla zdrowia różni się od UX writingu w innych dziedzinach przede wszystkim odpowiedzialnością. Każda informacja powinna być precyzyjna i zrozumiała, bo od niej może zależeć zdrowie, a nawet życie użytkownika – mówi Martyna Piotrowska, copywriterka medyczna. Rozmawiamy o pojęciu healthcare UX Writing, która jest jedną z wyjątkowych specjalizacji w UX Writingu i odnosi się do świata medycznego.
Kamila Paradowska: Jak zdefiniowałabyś UX Writing w branży medycznej? Czym różni się od UX Writingu w innych dziedzinach?
Martyna Piotrowska: Branża medyczna jest prawnie regulowana, ponieważ zdrowie to bardzo wrażliwy obszar naszego funkcjonowania. UX Writing w branży medycznej oznacza tworzenie tekstów, które ułatwiają użytkownikom korzystanie z aplikacji czy portali zdrowotnych. Narzędzia UX Writingu, takie jak prosty język, czy wymogi dotyczące dostępności, inkluzywności, bezpieczeństwa danych mają tutaj wyjątkowo duże znaczenie.
Projektowanie treści dla zdrowia różni się od UX Writingu w innych dziedzinach przede wszystkim odpowiedzialnością. W kontekście zdrowia, każda informacja powinna być precyzyjna i zrozumiała, bo od niej może zależeć zdrowie, a nawet życie użytkownika! Teksty i microcopy muszą być jasne dla osób o różnym poziomie wiedzy medycznej, z jednoczesnym zachowaniem profesjonalizmu i rzetelności.
Ważną kwestią jest bezpieczeństwo danych i komunikowanie tego, w jaki sposób aplikacja dba o dane użytkowników. Według różnych badań strach przed wyciekiem lub niewłaściwym użytkowaniem danych medycznych jest jednym z kluczowych czynników zniechęcających do korzystania z aplikacji zdrowotnych.
Szacuje się, że około 60-70% użytkowników ma obawy związane z prywatnością danych w aplikacjach zdrowotnych i te obawy trzeba odpowiednio adresować, zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się długie formularze. Często potrzebne, by dostosować np. program treningów czy dietę.
Czy są jakieś wzorce i regulacje, które szczególnie wpływają na teksty tego typu?
Tak, w medycznym UX Writingu obowiązują regulacje, które chronią pacjentów. Jednym z kluczowych dokumentów jest HIPAA (Health Insurance Portability and Accountability Act) w USA, który reguluje ochronę danych osobowych pacjentów. W Europie mamy RODO (GDPR), który również ma ogromny wpływ na sposób formułowania treści, zwłaszcza w kontekście prywatności danych.
Jeśli chodzi o wytyczne dostosowania aplikacji do osób z różnymi niepełnosprawnościami, mamy WCAG (Web Content Accessibility Guidelines). Niedługo, w związku z nowymi regulacjami, będzie to obowiązek dla wszystkich.
W projektowaniu treści dla zdrowia przestrzeganie tych wytycznych nabiera dodatkowego wymiaru, bo jeśli projektujemy produkty cyfrowe z myślą osobach, które na coś chorują, z większym prawdopodobieństwem mamy grupę odbiorców z przejściową lub trwałą niepełnosprawnością.
Poza tym jest jeszcze cała masa przepisów regulujących reklamę usług i produktów medycznych. Oddzielne regulacje dotyczą suplementów diety, leków, wyrobów medycznych, podmiotów prowadzących działalność leczniczą itd.
Projektując treści do interfejsu, w którym pojawiają się treści sprzedażowe, trzeba być bardzo ostrożnym. Na przykład w przypadku suplementu diety nie możesz na przycisku napisać „Zamów większą dawkę”, bo suplement to żywność i zgodnie z prawem powinno się zamiast słowa dawka, używać określenia porcja.
Gdzie w dzisiejszym świecie komunikatów widzisz najwięcej błędów? Od czego Twoim zdaniem, warto zacząć taką „reformę pisania”?
Najwięcej błędów dostrzegam w nadmiernie skomplikowanym języku, który sprawia, że użytkownicy czują się zagubieni lub niedoinformowani. Wyobraź sobie, że w Polsce trzy na dziesięć osób nie rozumie informacji medycznych. A czy ktoś, kto nie rozumie, jest w stanie zaufać lekarzowi i poddać się terapii? Być może są takie osoby, ale wydaje mi się, że jest też spory odsetek, który nie rozumie i odmówi przyjmowania leków, których potrzebuje lub idzie po łatwe i bardzo sprawnie wyłożone pomysły od wszelkiej maści szarlatanów.
W branży medycznej największe szkody wyrządza żargon, który może być zwyczajnie trudny do zrozumienia dla przeciętnej osoby. Reforma pisania powinna zacząć się od edukacji i uwrażliwienia piszących na potrzeby odbiorców. To nie tylko kwestia prostoty języka, ale i wsłuchania się w potrzeby użytkowników.
Pacjenci onkologiczni są zmęczeni wojenną narracją, dlatego ja w swoich treściach nie używam „walki z rakiem”. Przewodnik stylu AMA, który jest swego rodzaju biblią dla profesjonalnych pisarzy medycznych, ma świeżo zaktualizowany rozdział o wykorzystaniu inkluzywnego języka w medycynie. Polecam sięgnąć po tę wiedzę, jeśli kogoś interesuje projektowanie treści medycznych.
Rzeczą, która mnie najbardziej wkurza w produktach cyfrowych, szczególnie tych związanych ze zdrowiem, jest clickshaming, czyli próba wymuszenia zakupu poprzez zawstydzanie pacjenta lub klienta. Takie praktyki to moim zdaniem dark pattern.
Które medyczne portale lub aplikacje uznajesz za wzór? Mogą być polskie i zagraniczne.
Jednym z wzorcowych przykładów na rynku globalnym są portale Mayo Clinic i National Cancer Institute. Główne cechy tych serwisów to niezwykle zrozumiałe materiały dla pacjentów. W Polsce na uwagę zasługuje Medonet, który również stara się upraszczać skomplikowane tematy, a przy tym dba o rzetelność informacji.
W kontekście aplikacji Docplanner (w wersji polskiej ZnanyLekarz) jest świetnym przykładem, jak dobrze zaprojektowane teksty mogą wspierać użytkowników w procesie wyszukiwania i umawiania się na wizyty.
Kiedyś miałam aplikację – tracker nastroju. Nie pamiętam, jak się nazywała, ale korzystałam z niej przez długi czas. Była prosta, intuicyjna, nienachalna. Przypominała o sobie zaledwie raz dziennie. Była bliska mojego ideału 🙂
Tutaj od razu przypomina mi się inna aplikacja, dla kobiet z cukrzycą ciążową. Produkt powstał jako efekt projektu naukowego i miał ogromną wartość, więc korzystałam z tej apki, mimo że UX i UI wołały o pomstę do nieba. Warto jednak znaleźć w projekcie fundusze na zatrudnienie projektantów, by produkty cyfrowe z potencjałem miały szansę przetrwać dłużej niż na czas rozliczenia grantu.
Trochę poza UX writingiem – jak oceniasz sposób komunikowania się branży medycznej z pacjentami i pacjentkami? Dla mnie szokiem było, kiedy w szpitalu, gdzie rodziłam, mówiono do mnie w liczbie mnogiej lub w trzeciej osobie. Czy to nadal funkcjonuje?
Niestety, komunikacja w placówkach medycznych często pozostawia wiele do życzenia. Jest to pozostałość po dawnym modelu relacji lekarz-pacjent, gdzie dystans i formalność były normą.
Najlepszą odpowiedź dała mi na to moja certyfikowana doradczyni laktacyjna: „Każdy jest odpowiedzialny za swoją ścieżkę rozwoju”. Uważam, że nie można uogólniać. Są osoby, które nie poszerzają swojej wiedzy na temat komunikacji z pacjentem, ale na szczęście jest coraz więcej takich, które rozumieją istotę opieki skoncentrowanej na pacjencie.
I to współczesne podejście stawia na partnerską relację z pacjentem, gdzie kluczowa jest empatia i zrozumienie. Widzę postępy w tej dziedzinie, zwłaszcza w prywatnych placówkach, ale wiele jest jeszcze do zrobienia.
Jakie jest Twoje zawodowe marzenie? Czy jest aplikacja lub strona, dla której chciałabyś stworzyć język?
Moim zawodowym marzeniem jest praca w większym zespole UX writerskim, gdzie mogłabym współpracować z osobami o różnych doświadczeniach i backgroundzie, od których mogłabym się uczyć i rozwijać swoje umiejętności. Taka praca w zróżnicowanym zespole pozwoliłaby mi zdobyć nowe perspektywy i lepiej zrozumieć różne podejścia do UX Writingu, zwłaszcza w kontekście medycznym.
Moim zawodowym marzeniem jest także stworzenie polskiej wersji aplikacji znanej na całym świecie. Iris.ai może nie jest stricte aplikacją medyczną, ale ma służyć naukowcom m. in. do wyszukiwania badań i myślę, że mogłabym w tym się odnaleźć. Testowałam też aplikację dedykowana pisarzom medycznym Graffi.ai i sama zgłosiłam im pewien błąd, do którego brakowało odpowiednich komunikatów. Twórca tej aplikacji zaproponował mi nawet, że zwiększy mój limit darmowych tekstów, bym mogła zrobić więcej testów :), więc może mogłabym jako ludzki trener współtworzyć narzędzie do pisania treści medycznych?
Marzy mi się również współpraca przy tworzeniu narzędzi takich jak nasze polskie Helfio czy Hashiona.
Martyna Piotrowska
freelancerka, copywriterka medyczna i biotechnolog. Pracowała jako mikrobiolog, digital copywriter, science communicator i dziennikarka dla magazynów i firm takich jak Focus, INNPoland, wiodących serwisów biotechnologicznych oraz startupów z branży digital health.
Więcej o pisaniu w branży medycznej możesz znaleźć na stronie Martyny, która prowadzi również bloga: martynapiotrowska.pl
Martynę Piotrowską poznałam bliżej na moim kursie projektowania treści, w którym wzięła udział. Było to świetne spotkanie, bo Martyna ma ogromną wiedzę ze swojej dziedziny i jest szalenie kreatywna!
Jeśli chcesz poznać bliżej UX Writing i zaprosić to pojęcie także do Twojej branży, zapraszam na bezpłatny webinar, 15 września 2024 na moim kanale na YouTube. Zapisz się teraz →
Tworzę treści do produktów cyfrowych i uczę pisania użytkowego. Jestem autorką kursów online, wśród których bestsellerem jest kurs projektowania treści (UX writingu). Wśród moich klientów są: NFZ, Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce, Fundacja Języka Polskiego, PZU, Orlen, Medicover, Signius, Bonami.pl, Volkswagen i Beso Lux.